piątek, kwiecień 4 2014

Trzy drogi do wolności

Był piękny słoneczny dzień 17 maja 1829 roku. W Warszawie, u wylotu ulicy Zakroczymskiej, w okolicy dzisiejszej Cytadeli, uformował się wielobarwny pochód. Na jego czele można było zauważyć trzech mężczyzn, siedzących na koniach. Przy odgłosie dzwonów i huku dział, owi trzej jeźdźcy, ubrani w polskie mundury generalskie, wjechali wraz z całym otoczeniem do miasta. Kim byli i czemu służyła obecność nieznajomych, jawnie nawiązujących do najlepszych narodowych tradycji?

Trzej „generałowie” w polskich mundurach to członkowie carskiej rodziny, którzy władali niepodzielnie od 1825 roku w części dawnej, porozbiorowej Rzeczypospolitej. Ich polskie mundury miały sugerować gotowość służenia dobru narodowemu, co oczywiście szybko okazało się działaniem pozornym. Car Mikołaj I wraz z małżonką i całym dworem przyjechał do dawnej stolicy polskiego kraju, aby uroczyście zalegalizować panowanie w Królestwie Polskim. Obok władcy, jechali na koniach jego dwaj synowie: starszy Aleksander i młodszy Michał.

W przedsionku kościoła Franciszkanów czekał na cara i jego rodzinę, wraz z całym wyższym duchowieństwem, Prymas Jan Paweł Woronicz. Chciał on wyrazić w ten sposób nadzieję na pomyślne rządy i należny nowemu władcy szacunek. Siedem dni później – 24 maja 1829 roku ten sam Prymas oczekiwał na Rosjan w Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego w Warszawie. Po co? – Aby zgodnie z ceremoniałem asystować przy koronacji.

Po przybyciu pary królewskiej, Prymas wręczył Mikołajowi I płaszcz. Następnie podał koronę, którą król sam sobie włożył na głowę. Chwilę potem Prymas głośno wymówił formułę „Vivat Rex In aeternum!”- „Niech żyje król na wieki!”. Kiedy car Mikołaj wstał, reszta zebranych padła na kolana, a Prymas głośno wołał do Boga o łaski dla nowo koronowanego polskiego władcy. Powodem wołania o łaski dla cara było ukryte błaganie o pomoc Polsce. Jego modlitwa i szczera troska nie zdążyły jednak realnie wpłynąć na losy narodu polskiego. Jan Paweł Woronicz zmarł kilka miesięcy później – 6 grudnia 1829 roku. Pogrzeb wielkiego polskiego patrioty, na Wawelu, okazał się potężną manifestacją wiary. Potwierdzała ona przywiązanie Polaków do Prymasa oraz jego nadziei na odrodzenie w przyszłości polskiej państwowości.

Ponad sto lat później po II wojnie światowej, taką samą nadzieję żywił kolejny Prymas, Stefan Kardynał Wyszyński. Prawdopodobnie inspirował się on dziedzictwem nie kogo innego, jak właśnie Jana Pawła Woronicza, którego portret wisiał i wisi do tej pory w Sali Audiencyjnej Pałacu Biskupiego w Warszawie, przy ulicy Miodowej.

Stefan Kardynał Wyszyński był równie popularny wśród wiernych, jak jego wspomniany wcześniej poprzednik, Jan Paweł Woronicz. Tak samo jak on prowadził polski kościół w czasach równie trudnych, co czasy zaborów. Po 1945 roku Polsce narzucono siłą system socjalistyczny. Pomimo oficjalnej propagandy, nie było wtedy w Polsce prawdziwego przywódcy, który wskazałby ludziom odpowiedni kierunek działania. Dlatego inicjatywę w tej kwestii przejął Kościół Katolicki, a konkretnie Kardynał Stefan Wyszyński. Kim był i jak to się stało, że Polacy tak bardzo mu zaufali?

Prymas Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 roku w Zuzeli nad Bugiem, na pograniczu Mazowsza i Podlasia. W latach 1946-48 pełnił swoją posługę jako biskup diecezjalny lubelski. Od 1948 do 1981 roku pełnił funkcję arcybiskupa metropolity gnieźnieńsko-warszawskiego oraz Prymasa Polski.

Kardynał Wyszyński pragnął służyć Bogu, a służąc Bogu – ludziom. Nie odwracał się od nich. Był prawdziwym „Ojcem” dla swoich wiernych. Dlatego ludzie odwzajemniali Kardynałowi swoją miłość.



Interesowały go losy zwykłego człowieka. Przejeżdżając samochodem przez miasto, widząc długą kolejkę przed sklepem mięsnym, potrafił zatrzymać się, aby porozmawiać ze stojącymi w niej ludźmi. Kiedy innym razem zauważył na przystanku autobusowym niewidomą kobietę, nie zastanawiając się długo, polecił swojemu szoferowi odwieźć ją do domu.

Prymas Kardynał Wyszyński kochał zarówno starszych, jak i młodych. Umiłowanie młodzieży, w której widział siłę przyszłości, dzielił z innym wielkim Polakiem – Kardynałem Karolem Wojtyłą, który wspierał Prymasa w walce o wolność i niezależność wobec komunistycznej władzy. Prymas Wyszyński zawsze mógł liczyć na jego wsparcie. Kardynał Karol Wojtyła z łatwością mógł stać się dla Prymasa konkurencją – jednak nigdy do tego nie dążył. Wprost przeciwnie – dbał o należyty szacunek dla swojego przełożonego wszędzie, gdzie tylko był; zarówno w Polsce, jak i za granicą. Pewnego razu, kiedy odbywał wizytę we Włoszech, zdziwił się, że włoscy kardynałowie nie jeżdżą na nartach. Powiedział, że w Polsce 40% kardynałów to narciarze. Kiedy zwrócono mu uwagę, że przecież w Polsce jest tylko dwóch kardynałów, odpowiedział z wrodzonym sobie poczuciem humoru, a jednocześnie wielkim taktem, że oczywiście to prawda, ale Kardynał Wyszyński liczy się za 60%.

Kiedy w czasie pamiętnego konklawe w 1978 roku, kardynałowie rozważali możliwość wyboru Polaka na Stolicę Piotrową – kardynał Wyszyński przekonał przyszłego Jana Pawła II, że w razie jego wyboru, powinien przyjąć urząd. Obawiano się bowiem, że Arcybiskup Krakowa może nie przyjąć godności.

Sam Karol Wojtyła podkreślał jednak, że nie byłoby Papieża Polaka, gdyby nie postawa Prymasa Tysiąclecia, który nie tylko szanował swoich przyjaciół, ale również swoich wrogów. Stefan Kardynał Wyszyński nigdy nie przestawał modlić się za nich. Był świadomy, że krytyka jego osoby mogła bowiem przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. I rzeczywiście, uderzenie władzy ludowej w Prymasa sprawiło, że wielu ludzi uznało, iż warto docenić i wesprzeć Kardynała w walce ze wspólnym wrogiem.

Prymas Wyszyński walczył o wolność do końca życia. Do końca wierzył, że Polska odzyska pełną suwerenność. Zmarł 28 maja 1981 roku u progu demokratycznych przemian. Pogrzeb Prymasa, nazwany królewskim, zgromadził w Warszawie tysiące ludzi. Cała Polska żegnała swojego Pasterza, który potrafił zmotywować ludzi do wierności wartościom chrześcijańskim.

Jan Paweł II kontynuował dziedzictwo Kardynała Stefana Wyszyńskiego i znacząco przyczynił się do upadku komunizmu w całej Europie. Był nieustannym pielgrzymem. Wielokrotnie odwiedzał swój kraj, w tym między innymi Warszawę. Nigdy nie zapomnimy jego wołania z 1979 roku z ówczesnego Placu Zwycięstwa, a dzisiejszego Placu Piłsudskiego, o odnowienie oblicza naszej Ziemi. Jego modlitwa przyniosła wreszcie oczekiwane tak długo rezultaty. Po 1989 roku Polska odzyskała pełną suwerenność. Na nasz kraj zwróciły się oczy całego świata. Zgoda Arcybiskupa Krakowa na przyjęcie posługi Piotrowej miała w tym względzie kluczowe znaczenie.
Dlatego warto, abyśmy pamiętali o ich dziedzictwie nadal.

poniedziałek, kwiecień 15 2013

Kolumna Zygmunta

kolumna-zygmunta.jpg

Mieszkając w Warszawie nie da się nie zobaczyć czegoś, co od razu przykuwa wzrok. Kolumna Zygmunta III Wazy mieszcząca się na Placu Zamkowym rzuca się w oczy z daleka. Warszawiacy oczywiście przyzwyczajeni są do jej istnienia, natomiast turyści bardzo chętnie wybierają się w ten rejon stolicy, w  […]

Kontynuuj czytanie

piątek, marzec 15 2013

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Łazienkach Królewskich

Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Łazienkach Królewskich

Dzisiejszy artykuł opisze i przybliży mieszkańcom Warszawy mało popularne i nieczęsto zwiedzane Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie. Mieszczące się w Łazienkach Królewskich. Muzeum pełni ważną rolę w propagowaniu sportów jeździeckich, zainteresowań przyrodniczych czy łowieckich oraz w nauce  […]

Kontynuuj czytanie

piątek, marzec 1 2013

Muzeum Wojska Polskiego

Mieszczące się przy Alejach Jerozolimskich Muzeum Wojska Polskiego to jedno z największych w Polsce zbiorów poświęconych polskiej wojskowości oraz Polskości. Wojskowo – historyczny charakter muzeum umożliwia zwiedzającym zobaczenie ciekawych eksponatów oraz bezpośredniego powiązania ich z naszą  […]

Kontynuuj czytanie

poniedziałek, luty 11 2013

Marszałkowska – historia, jakiej nie znacie…

Jedna z głównych arterii miasta, główny szlak komunikacyjny z północy na południe stolicy, ulica równie ważna co symboliczna – ulica Marszałkowska. Rozciąga się ona od Placu Unii Lubelskiej do Placu Bankowego. Pod Marszałkowską dostępne dla pasażerów są dwie stacje metra plus jedna w planach. Ulicą przemieszczają się też tramwaje, praktycznie na całej jej długości, oraz wiele linii autobusowych. Zatem pod względem komunikacyjnym to naprawdę bardzo ważna trasa. Jednak ulica ta to przede wszystkim niesamowita historia, nieuchronnie związana z II Wojną Światową. Może nie wszyscy tę historię znają, dlatego chcielibyśmy ją przypomnieć. Przypomnieć każdemu, kto tylko się nią odrobinę zainteresuje bo pewnie ulicę tą przemierzał nie raz. Historię tej strategicznej dla Warszawy ulicy można podzielić na trzy etapy skoncentrowane wokół drugiej wojny światowej. Przedwojenna, wojenna i powojenna – bo wszystkie te trzy etapy, choć nie uchronnie ze sobą związane, znacząco się od siebie różnią.

Kontynuuj czytanie

piątek, styczeń 25 2013

Lotnisko Chopina w Warszawie – największy port lotniczy w Polsce

Odkąd w naszym kraju zaczęto wykorzystywać samoloty pasażerskie to transportu ludności, zaczęto również nieustannie pracować nad lotniczą infrastrukturą. Konsekwentnie od kilkudziesięciu lat rozwijamy się pod względem lotnictwa cywilnego, a obecnie w większości dużych miast mamy lotnisko  […]

Kontynuuj czytanie

wtorek, styczeń 15 2013

Centrum Nauki „Kopernik” – wiedza poznawana przez praktykę.

Świat nauki istnieje nie tylko w teorii, którą analizują uczeni w celach jej pogłębiania i uzupełniania. Nauka ma również wymiar praktyczny, można jej dotknąć i poznać, poprzez jej rzeczywiste wykorzystania. Dla najmłodszych, ale i nie tylko, powstało na mapie Polski miejsce, w którym nauka jest nie  […]

Kontynuuj czytanie

poniedziałek, styczeń 7 2013

Stadion Narodowy – powód do dumy dla całej Polski

Burzliwa historia powstania Stadionu Narodowego, który w obecnej formie mieści się w Warszawie, liczy sobie kilkadziesiąt lat. Wszystko zaczęło się w roku 1955 kiedy powstał Stadion Dziesięciolecia. Od tego momentu historia stadionu miała swoje podłoża czysto sportowe, religijne a nawet i  […]

Kontynuuj czytanie

- strona 1 z 3